Narrow screen resolution Wide screen resolution Auto adjust screen size
You are here: ODA w Sercu arrow Czytelnia arrow Naprotechnologia - alternatywa wobec in-vitro
Naprotechnologia - alternatywa wobec in-vitro PDF Drukuj Email
Wpisał: Edyta Wiśniewska   
04.11.2009.
 

Opinie : 387

In vitro czy naprotechnologia? Spór, który toczy się od jakiegoś czasu w mediach i na forach nie dotyczy tylko sfery medycznej, ale – przede wszystkim – ideologicznej. W Lublinie natomiast powstaje jedna z pierwszych w Polsce klinik naprologicznych.


– Jeśli porównamy naprotechnologię i in vitro, to naprotechnologia ma przyszłość. To właśnie ta metoda dociera do przyczyn niepłodności – mówił prof. Thomas Hilgers, twórca naprotechnologii, na konferencji we wrześniu br. odbywającej się w Lublinie

Modele płodności

To mało znana w Polsce, ale powszechna w Irlandii i w Stanach Zjednoczonych metoda leczenia niepłodności. Jest popierana przez Kościół, ale krytykowana chociażby przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne.

Naprotechnologia powstała 30 lat temu. Jej nazwa to skrót od słów Natural Procreative Technology (metoda naturalnej prokreacji). Jak działa?

Diagnozowanie i leczenie niepłodności polega tu na prowadzeniu dokładnych obserwacji kobiecego organizmu i tworzeniu na tej podstawie indywidualnych wytycznych dla każdej pary. Całość opiera się na tzw. modelach płodności Creightona.

Jak to działa

– Jeśli sama obserwacja i wstępna diagnostyka to za mało, to po 3–5 miesiącach rozpoczyna się procedury związane z zabiegami chirurgicznymi takimi jak hsg, hysteroskopia czy laparoskopia, które jednocześnie są elementem leczenia – tłumaczy dr Maciej Barczentewicz, który zakłada w Lublinie jedną z pierwszych w Polsce klinik leczenia niepłodności metodą naprotechnologii.

– Po rozpoznaniu przyczyny niepłodności podaje się leczenie farmakologiczne, hormonalne. Jeśli występują nieprawidłowości w badaniach męża, jemu również podajemy leki. Cały proces diagnostyczno-leczniczy przewidziany jest na 18–24 miesiące. To czas, w którym większość małżeństw powinno uzyskać oczekiwany rezultat.

Trzy razy lepiej

Wynalazca i prekursor metody prof. Thomas Hilgers postawił tezę, że większość przypadków niepłodności idiopatycznej (o niewyjaśnionym medycznie podłożu) to w istocie niezdiagnozowane przypadki całkowicie uleczalnej niepłodności.

– Naprotechnologia jest metodą leczenia, a nie sztucznej produkcji embrionów. Jej skuteczność jest nawet 3 razy wyższa niż w przypadku in vitro – tłumaczy Hilgers.
Poza tym, diagnozuje i leczy schorzenia, takie jak: nieprawidłowości szyjki macicy, stany zapalne, torbiele jajnikowe, zaburzenia funkcji jajników, zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS), depresję poporodową, skłonności do raka i poronień itp. – wyliczają zwolennicy naprotechnologii.

Na tym etapie można zadecydować o włączeniu leczenia hormonalnego lub chirurgicznego oraz ustalić optymalny dla danej pary moment współżycia. Przeciętna długość cyklu tej metody, a więc pełnej diagnostyki trwa 24 miesiące.

Nie da się pomóc wszystkim

Jak wynika z badań od 1 do 3 proc. kobiet leczonych tą metodą, nigdy nie zajdzie w ciążę. Co wtedy? – Istnieją przecież inne metody. Dziecko można np. adoptować – dodaje dr Maciej Barczentewicz.

W Lublinie powstaje jedna z pierwszych w Polsce klinika leczenia niepłodności metodą naprotechnologii. Jej założycielem jest właśnie doktor Barczentewicz. Twierdzi on, że naprotechnologia jest skuteczniejsza od in vitro i podaje przykład Irlandii, gdzie ponad połowie kobiet leczonych tą metodą udało się zajść w ciążę. Tymczasem skuteczność in vitro waha się w granicach 35–40 proc. Badania wszystkich leczonych w Lublinie kobiet przesyłane są do USA i tam analizowane przez specjalistów naprotechnologii.

In vitro kontra naprotechnologia?

Historia in vitro to 31 lat liczonych od momentu pierwszego udanego zapłodnienia pozaustrojowego. Od tamtego czasu na całym świecie powstało kilka tysięcy klinik, a w wyniku stosowania tej metody narodziło się ok. półtora miliona dzieci.

W Polsce pierwsze zapłodnienie in vitro miało miejsce w 1987 roku; dokonał go profesor Marian Szamatowicz. A już w ubiegłym roku w ten sposób na świat przyszło około dwóch tysięcy dzieci.

W czym problem? W tym, że roczne statystyki urodzeń dzięki metodzie in vitro tylko w Polsce wynoszą mniej więcej tyle, ile światowe statystyki urodzeń dzięki naprotechnologii w ciągu dziesięciu lat.

Na świecie jest zaledwie około 400 lekarzy przeszkolonych w zakresie naprotechnologii. W Polsce do 2008 roku tylko jeden lekarz pracował tą metodą. Obecnie szkoli się 11 lekarzy i 20 instruktorów.

Kościół przeciw In vitro

Przy zabiegu zapłodnienia in vitro z wielu przygotowanych ludzkich embrionów niektóre są wprowadzane do macicy, a nieużyte zostają ostatecznie niszczone. Z tego powodu metodzie tej sprzeciwia się m.in. Kościół katolicki.

Jan Paweł II twierdził, że techniki sztucznej reprodukcji są "nie do przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają prokreację od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego”.

Kościół stoi także na stanowisku, że zapłodnienie stanowi akt, który powinien odbywać się jedynie w ramach intymnej relacji małżeńskiej, natomiast zapłodnienie pozaustrojowe wyklucza ten wymóg.

Kościół natomiast popiera naprotechnologię, jako lepszą i co najważniejsze etyczną (bo nie giną embriony) z punktu widzenia katolika metodę zapłodnienia.

Bardziej uciążliwe?

– W naprotechnologii stosuje się pełną farmakologię, zabiegi i operacje. To samo wykorzystuje nowoczesna medycyna rozrodu. Naprotechnologia nie wnosi niczego nowego i oryginalnego do diagnostyki i leczenia niepłodności, a proponowane sposoby oceny cyklu płciowego są traktowane nawet przez kobiety jako bardziej uciążliwe – twierdzi prof. Marian Szamatowicz, prekursor in vitro w Polsce.

Jednak podstawowa różnica pomiędzy "nowoczesną" medycyną rozrodu a naprotechnologia polega na tym, że ta ostatnia nie uznaje leczenia niepłodności za pomocą technik wspomaganej prokreacji. Nie dopuszcza zarówno homologicznych inseminacji, jak i pozaustrojowego zapłodnienia, czyli in vitro. Pierwsza  natomiast często ogranicza się do zaniechania poszukiwania przyczyn niepłodności a działalność swoją ogranicza i upraszcza do zapłodnienia pozaustrojowego.

   

Komentarze użytkowników  
 

Średnia ocen użytkowników

 


Dodaj komentarz!
Imię i nazwisko
Email
 
Komentarz
 
Maks. ilość znaków: 600
   Powiadom mnie o następnych komentarzach
  Pytanie ochronne Mathguard:
KIC         W3X      
W 6    6    L     75A
GBS   EN6   W2H      
  G    F    N B   718
INI         GH9      
   
   

Nie komentowano



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł

Advertisement