Idę. Nie jestem sama. Nie jestem wyspą. Nie jestem samotną wyspą. Nocą idzie się inaczej, uważniej... Nocą idzie się z kimś, samemu jakoś trudniej, nieswojo. Obecność drugiego człowieka staje się wtedy ważniejsza. Ciemność utkana jest z niepewności, odrzeć ją może z niej tylko czyjś głos, śmiech, westchnienie, spłoszyć ją może dotyk, czyjeś kroki. Mówię dużo i głośno, zagaduję noc. Słowa idą z nami.
„Niezależnie od tego, jak spustoszony wewnętrznie byłby człowiek i jak zrujnowany byłby jego świat, niezależnie od tego, jak straszna wezbrałaby w nim rozpacz, dopóty, dopóki jest człowiekiem, właśnie to człowieczeństwo mówi mu, że jego życie posiada znaczenie”; „Nasze życie jako poszczególnych osób oraz jako członków zagubionej i zmagającej się z przeciwnościami ludzkości podsuwa nam bezustannie dowody na to, że musi mieć znaczenie. Część tego znaczenia ciągle nam umyka. Jednak naszym celem w życiu jest odkryć je i żyć zgodnie z nim. Mamy zatem coś, dla czego powinnyśmy żyć. Samo życie, jego dorastanie, stawanie się osobą nie jest niczym innym właśnie, jak rosnącą świadomością, czym jest to coś” (Merton, 2004, s.19). Kijewo za nami. Puszcza w blasku księżyca zupełnie inna, obca. Poznajemy ją teraz pełniej, wszystkie subtelności lasu uśpione za dnia właśnie pozwalają się odkryć. Pod stopami liście, nad głową niebo i gwiazdy, w tle szmer... Czym on jest i jaki jest? Nie wiemy. Tajemnica nas samych jest szmerem lasu, takim niepoznaniem właśnie. Czasem wydaje się, że już wiemy, umiemy nazwać. To szum wiatru, to trzepot skrzydeł, łamiąca się gałązka. I wtedy zauważamy, że jest coś jeszcze, coś niepokojącego lub niezrozumiałego. Musimy iść dalej. „Możemy pomóc sobie nawzajem odnaleźć sens i znaczenie życia, to prawda. W ostateczności jednak każdy z nas osobno jest odpowiedzialny za to, by żyć swym własnym życiem i <<odnaleźć siebie>>. Jeśli ktoś bezustannie przerzuca tę odpowiedzialność na kogoś innego, nie jest w stanie tym samym odnaleźć znaczenia swej własnej egzystencji. Ty nie możesz powiedzieć mi, kim jestem, ani ja nie mogę powiedzieć tobie, kim jesteś" (Merton, 2004, s.19-20). Podpowiedzi. Chyba zawdzięczam je Tobie. Idziesz obok, blisko, może dziś widzisz więcej, niż ja potrafię dostrzec, może mi <<ciemniej>> jeszcze. Mówię, że nie rozpoznaję drogi, że nie wiem co dalej... Ty gubisz się trochę inaczej. Dla mnie ten szmer to wichura, dla Ciebie - podmuch wiatru. I właśnie teraz zostaję sama. Słowa, znowu słowa. "Każdy człowiek został wezwany do tego, by być kimś, musi on zrozumieć dobrze, że aby zrealizować swoje powołanie, może być tylko jedną osobą: sobą" ( Merton, 2004, s.20). Docieramy do celu, tam, gdzie czas ma inny wymiar, gdzie bije SERCE PUSZCZY, gdzie bije moje serce. Blask ogniska wkrada się w ciemność, rozjaśnia nas. Tutaj jestem sobą, czuję ciepło, przenikające zespolone ciepło. Lęk ucieka jak spłoszone zwierzę. Nie wiedziałam, że tak można... być sobą wędrując.
Ewa Ostrowska
* Wszystkie cytaty pochodzą z antologii „Aby odnaleźć Boga” ( T. Merton, Poznań: „W Drodze”, 2004).
|
|
|
Napisany przez: ks. Zbyszek () z 18-11-2009 08:15