|
Najpierw te otwierające się niebiosa, Duch jak gołębica i głos z nieba. Potem przemienienie wody w wino, liczne uzdrowienia, rozmnożenie chleba, wskrzeszenie zmarłego. Nie wiem, jak Wy, ale ja takich rzeczy nigdy nie widziałam. Za to widziałam ludzi, którzy po spotkaniu z Jezusem radykalnie się zmienili. Stali się lepsi, szczęśliwsi, pełni życia. Podobnie przecież jak wielu, którzy spotkali się z nim wtedy, dwa tysiące lat temu. Może gdyby Bóg dzisiaj otworzył niebo i powiedział parę słów, to ludzie by się tym przejęli? I może łatwiej byłoby żyć i wierzyć, bo póki co historia i codzienność pokazują, że głównym dążeniem tego świata na pewno nie jest wypełnianie słów, które zostawił nam Chrystus. Tylko po co Bóg miałby to robić, skoro nawet ci, którzy liczne cuda widzieli, skazali Go na śmierć jak bandytę. Jednak zmartwychwstał i przychodzi. Tyle razy możemy się zadziwić i mówić podobnie jak Jan Chrzciciel: to ja potrzebuję Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? On przyjął chrzest i my też. To nas przecież łączy i też zwiększa szanse na spotkanie z Nim i dostrzeganie Go, a więc szansa na spotkanie z Miłością i dostrzeganie Dobra i Prawdy jest bardzo duża. Sądzę, że wypada się dzisiaj cieszyć - bo to bardzo Dobra Nowina! Ewelina Dmitrowicz - US
|
|
|