|
Jesteś katolikiem. Przychodzisz do kościoła, słuchasz Słowa Bożego. Jednak na ile jest ono obecne w Twoim życiu? W jakim stopniu nauka Chrystusa ma potwierdzenie w tym co robisz? Zdarza nam się podejmować decyzję zgodnie z własnym upodobaniem, pomijać wskazówki jakie daje nam Bóg i żyć na własny rachunek. Może wydają Ci się one staroświeckie, nie mające odniesienia do dzisiejszych czasów i nieaktualne. Próbujesz więc o własnych siłach zmagać się z rzeczywistością, wybierasz to co w Twoim odczuciu jest najlepsze, przyniesie najwięcej korzyści, pozwoli poczuć się panem własnego losu. Ale pojawiają się trudności, sytuacje których wcześniej nie przewidziałeś. Jak często wołasz wtedy o pomoc? Dziś Chrystus mówi nam o tym, żebyśmy zachowali roztropność. Wiemy doskonale czym powinniśmy się kierować, więc zastosujmy się do wskazówek Jezusa, wraz z Nim budujmy solidne podstawy naszej wiary, naszego życia, ponieważ tylko wtedy nie straszne nam będą problemy i niepowodzenia. Stojąc twardo przy Chrystusie odnajdziemy siły do zmagania się z wyzwaniami jakim musimy stawiać czoła, nie złamiemy się pod wpływem niepowodzenia, będziemy potrafili w każdym ,nawet najtrudniejszym wydarzeniu dostrzec Jego obecność.
Edyta Wiśniewska US Ileż to razy mówiłem, że tak zrobię, można na mnie polegać. Okazywało się jednak, że sam nie wypełniam tego, co proponują mi moje autorytety. Kiedyś poszedłem do lekarza, zapisał receptę, dietę, powiedział, że trzeba o siebie dbać, bo inaczej będzie źle. Oczywiście padły wielkie deklaracje, zapewnienia, że będę się stosował do kuracji. Kiedy powróciłem do domu, pomyślałem, że znowu nie jest ze mną tak tragicznie, da się to obejść, szkoda wydawać pieniędzy na lekarstwa. Czyli po staremu. Jak przyciśnie, to może wtedy.
Analogicznie, widzę sam po sobie, ile jest sytuacji, w których zwracam się do Boga: Panie, Panie, proszę o pomoc, radę, znaki. I one się pojawiają, ale właśnie, ciągle przy okazji pojawia się to ALE. Jeszcze nie teraz, może potem, załatwię to, czy tamto. I nagle wiosna, zdziwienie, bo przyszła wichura, deszcz, grad i nic nie zostało z tych, jakże w moim mniemaniu, pewnych planów. Fasadę życia może wyremontowałem, oświetliłem, ale cóż z tego, kiedy fundament zaczął się walić. Fundament, który nie przeżył kryzysu.
Może kilka pytań do refleksji:
* na czym buduję? * gdzie? * na co liczę? * czy wybieram dobrego architekta? * gdy zacznie się to walić, w kim, czym szukam pomocy?
ks. Marcin Stefanik SChr
|
|
|