Pamiętam jak na jednym z wykładów (z antropologii chrześcijańskiej) prof. Marek Jędraszewski - poznański biskup - postrzelił nas jednym stwierdzeniem: "żyjemy w epoce, w której ludzie walczą o ochronę życia foki i innych zagrożonych gatunków; tylko z jednym mają problem: życiem człowieka, od jego naturalnego poczęcia aż po naturalną śmierć..."
Coś w tym jest. Głęboki kryzys antropologii, szczególnie w wydaniu laickim, osiąga swoje absurdalne apogeum. Człowiek przełomu XX/XXI w. pogubił się mocno. Czyżby Bóg o nas zapomniał?...
Bóg nie zapomniał, ale łatwego życia pośród nas też nie ma. Swego czasu w imię uwolnienia człowieka od największej alienacji Feuerbach ogłosił wyrok śmierci na Boga. Z wielkim impetem ów wyrok wykonał Nietzsche w dziele "Tako rzecze Zaratustra" po to właśnie, by zrobić miejsce dla nowego, wyzwolonego człowieka: nadczłowieka i jego "woli mocy"... Ktoś kiedyś powiedział, że gdzie uśmierca się Boga, tam wydaje się równocześnie wyrok śmierci na człowieka. No i mamy głęboki kryzys antropologii.
Nie jeden roni łzy, widząc w telewizji zarzynane gęsi i prześladowane foki. Solidarność z organizacjami ratującymi ginące gatunki staje się modna i wręcz obowiązkowa. Z wielką ironią pisze o tym Tadeusz Różewicz w swoim wierszu "Świniobicie": jakże te niewinne stworzenia cierpią w przeczuciu śmierci lecz nasze polskie świnie są równie wrażliwe jak ich szwajcarskie siostry wiezione do szlachtuza często umierają na zawał serca. Ale prawdziwa groza pojawia się w dalszych wersach: niech żyje świnia! przyjaciółka ludzi wznoszę ten okrzyk z głębi serca (ludzkiego) niech żyją wszystkie świnie zjedzone przez ludzkość od stworzenia świata! (...) jako moralista pytam czy znajdzie się choć jeden człowiek który chorej świni odda swoje serce mózg lub nerkę... I wreszcie fundamentalno-prześmiewcze pytanie poety do wrażliwych na zwierzęcą biedę ludzi: kiedy ludzkość dojrzeje do takiej miłości aby powiedzieć siostro moja świnio Skończył się czas Boga, czy zaczął się czas człowieka? A może czas foki, czas gęsi, czas świni. Ludzkie życie, ukryte w płodach ląduje na śmietnisku, ludziom starym odłącza się aparaturę, oddając ich pomarszczone i niepotrzebne nikomu ciała dyszącej triumfem śmierci. Najważniejsze, że potomkowie Adama i Ewy walczą o prawo do życia naszej siostry świni. Z cichym rechotem szatana w tle, któremu wreszcie udało się ogłupić sporą część oświeconej ludzkości...
Pozostaje nam tylko poetycka modlitwa Czesława Miłosza z wiersza "Druga przestrzeń": Płaczmy, lamentujmy po wielkiej utracie. Porysujmy węglem twarze, rozpuszczajmy włosy. Błagajmy, niech nam będzie wrócona Druga przestrzeń... Szczecin, 21 stycznia 2008, ks. Rafał J. Sorkowicz SChr |