|
W pierwszym zdaniu dzisiejszej Ewangelii Jezus zadaje pytanie: Co myślicie? No właśnie nie chodzi tylko o ślepe posłuszeństwo, ale rozważenie, czy podjęcie określonej decyzji przyniesie mi dobro; dobro, a nie przyjemność. Wielokrotnie w rozmowie z kimś zadaję "sakramentalne" pytanie: dlaczego? Nie po to, by kogoś stłamsić, przycisnąć do ziemi i udowodnić, że jest robakiem, który nie ma prawa żyć. Pytam, bo zależy mi na tym, by ten ktoś rozpoznał, dlaczego jest tak, kiedy wybiera dobro, a dlaczego jest inaczej, kiedy wybiera zło.
Ucieczka od poważnego myślenia jest, wydaje się po tym, jak patrzymy na otaczający nas świat, chorobą cywilizacyjną. Przecież od lat, systemy totalitarne próbowały to zjawisko wyrzucić z codzienności człowieka. Jeśli nie myślę, nie będę w stanie się sprzeciwić, nie będę w stanie przedstawić własnego zdania, bronić swojego systemu wartości. Taką jednostką jest łatwiej rządzić. Bóg nie potrzebuje bezmyślnych robotów, ale chce, by człowiek nauczył się wybierać, rozeznawać. A dzięki temu podejmował właściwe decyzje. Doskonale ujmuje to papież Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio pisząc: "Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy". Oba skrzydła muszą być sprawne, by duch mógł dotrzeć do wyżyn. Szukając prawdy szukam Boga (św. Edyta Stein), choćbym o tym nie wiedział, a dzięki temu poznaję prawdę o sobie. |
|
|