„Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.” Historia Jana Chrzciciela jest historią człowieka pokory – człowieka modlitwy. Pytali go: Czy jesteś Mesjaszem, na którego czekamy? Czy jesteś prorokiem? Czy jesteś Eliaszem? Jan nie wskazywał na siebie. Oczekiwał, chrzcił, nawoływał. Można sobie go wyobrazić - stojącego nad brzegiem Jordanu, zamyślonego, spoglądającego ponad nadciągającymi tłumami, gdzieś w dal, mówiącego o światłości. Dla wielu stał się głosem dobrej nowiny, nadziei, dla niektórych wyrzutem sumienia. Mówił o sobie słowami proroka Izajasza: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską”. Spoglądając na Jana dzisiaj możemy sami przed sobą stwierdzić, że brakuje nam pokory. We współczesnym świecie, kiedy każdy goni za wielkością, za pieniędzmi, za tym, by być ważnym i coś znaczyć, wyróżnić się, nie mamy w sobie Janowej postawy wskazywania na Chrystusa. A przecież to On jest Zbawicielem – to On jest zapowiadaną światłością, a co najważniejsze – jest tak blisko. „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.” Basia Chojnacka - US
|
|
|
| Komentarze użytkowników |
|
Średnia ocen użytkowników
|
|
Dodaj komentarz!
|